Sport.pl

Formuła 1. Checo rozpycha się łokciami

W GP Bahrajnu omal nie zderzył się z kolegą z zespołu. Po GP Monako Kimi Raikkonen powiedział wprost: ktoś powinien uderzyć go w twarz. Kilka agresywnych, brawurowych manewrów uczyniło z Sergio Pereza jednym z najbardziej nielubianych kierowców w Formule 1. Kolejny wyścig już w niedzielę, relacja na żywo od godz. 20 w Sport.pl
:
-
- Ktoś, kto jeździ dla tak uznanej marki jak McLaren, dźwiga na barkach większą presję. Checo o tym wie. Jesteśmy w środku stawki i każdy błąd może nas kosztować kilka pozycji - powiedział Jenson Button przed GP Bahrajnu. Między wierszami dał do zrozumienia, że 23-letni Meksykanin, który przed sezonem zastąpił w zespole Lewisa Hamiltona, musi wreszcie zacząć zdobywać punkty. W trzech pierwszych startach Perez dwukrotnie był jedenasty, a raz dziewiąty. W Bahrajnie miał wreszcie miał pokazać ambicję i wolę walki. No to pokazał.

Button zły, Raikkonen wściekły

Podczas wyścigu kilka razy ostro, na granicy kraksy, starł się z Buttonem podczas walki o pozycję. Doszło do co najmniej jednego kontaktu bolidów. Na zakręcie nr 4 Meksykanin wjechał w tył auta kolegi i uszkodził przednie skrzydło. Zwykle spokojny i opanowany Brytyjczyk jeszcze w trakcie wyścigu apelował do szefostwa. - Perez właśnie uderzył mnie od tyłu. Uspokójcie go! - mówił do pokładowego radia.

Po zawodach wciąż miał pretensje. - Wyraziłem się jasno poprzez radio. Zrobiłem to pod wpływem emocji, ale teraz powiedziałbym dokładnie to samo - przyznał Button. - Wyścig był świetny. Jedyną osobą, która nie zachowała się świetnie, był Checo. Jechał zbyt agresywnie. Przy prędkości 300 km/godz. nie spodziewasz się raczej, że twój kolega z zespołu pojawi się obok ciebie i uderzy cię kołami. To było niespodziewane zachowanie i prawdopodobnie nie jestem jedyną osobą, która tak uważa - dodał.

Perez jednak nie wziął sobie do serca uwag starszego kolegi. Kilka tygodni później zademonstrował swój "popisowy numer" w walce z innymi kierowcami. Na ciasnym torze w Monako Perez upatrzył sobie jedną z szykan, gdzie agresywnym manewrem próbował wyprzedzać kolejnych rywali. Najpierw omal nie uderzył w Jensona Buttona, później równie taktownie rozprawił z Fernando Alonso, a po kolizji z Kimim Raikkonenem zakończył wyścig. Każdy z tych manewrów był bardzo ryzykowny i wymagał od wyprzedzanego kierowcy współpracy. Button zrobił Perezowi miejsce, Alonso ściął szykanę, by uniknąć kontaktu (za co musiał potem przepuścić Pereza), Raikkonen nie był już tak uprzejmy.

Kierowca Lotusa wyszedł z kraksy z przebitą tylną oponą i stracił piąte miejsce.

Po wyścigu miał mnóstwo pretensji do Meksykanina, ale wyraził je znacznie mniej subtelnie niż Button w Bahrajnie. - Myślę, że słowo "idiota" dobrze odpowiada temu, co Kimi mówił do radia - relacjonował szef Lotusa Eric Boullier.

- On uderzył w tył mojego auta. I tyle. Jeśli on obwinia mnie o to, że wpadł w zakręt na zbyt dużej prędkości, to oczywiście nie ma pojęcia, o czym mówi. To nie pierwszy raz, kiedy wjeżdża w kogoś. Perez oczekuje od ludzi, by zawsze się na niego oglądali i usuwali mu się z drogi, kiedy on jedzie zbyt szybko i nie potrafi przejechać zakrętu bez kolizji - wściekał się Raikkonen. Zapytany później czy kierowcy powinni porozmawiać z gorącokrwistym kierowcą odpowiedział: To nie pomoże. Ktoś powinien uderzyć go w twarz. Do krytyki dołączył Alonso. - Perez zaparkował rozbite auto przy Rascasse i to jest najlepszy komentarz - powiedział.

Znaleźć równowagę

Ryzykownymi manewrami Perez zdobył wielu wrogów, ale nie każdy go krytykował. Po starciach z Alonso i Raikkonenem z odsieczą nieoczekiwanie przybył mu Button. - Zrobił bardzo dobry manewr, kiedy mnie wyprzedzał. To było fair. Podczas wyścigu Checo wykonał kilka świetnych ruchów, aż do tego ostatniego - przyznał. Strona Speedhunters.com w sondażu zadała czytelnikom pytanie. Czy Perez jest "Bohaterem", który jeździ jak prawdziwy kierowca wyścigowy, czy "Złoczyńcą", który kompletnie lekceważy innych kierowców? Głosy podzieliły się niemal po równo.

Podzieleni są też eksperci. "Perez narobił sobie wrogów wśród czołowych kierowców, ale też zrobił wrażenie" - napisał dziennikarz BBC Andrew Benson. "Te manewry pojawiły się wtedy, gdy szef zespołu Martin Whitmarsh doradził mu, by zaczął na torze rozpychać się łokciami. Perez wziął sobie tę radę do serca. Pokazał też, że nie ma respektu dla utytułowanych rywali. Obie te cechy składają się na rodzaj bezwzględności, potrzebnej by odnosić sukcesy w Formule 1.

Will Gray z Eurosportu podkreśla z kolei, że na Meksykaninie ciąży ogromna presja. Perez wszedł do F1 dzięki dużym umiejętnościom, ale za nimi podążają też wielkie pieniądze. Jego kontraktowi z Sauberem towarzyszyła transakcja z meksykańską firmą telekomunikacyjną Telmex, należącą do najbogatszego człowieka na świecie Carlosa Slima. Kilkoma świetnymi występami w barwach szwajcarskiej stajni Perez pokazał, że nie jest typowym "kierowcą płacącym", ale wciąż łatwo przypiąć mu taką łatkę. "Musi wyciągnąć wnioski z Monako i zrozumieć, za które manewry będzie chwalony, a za które krytykowany, i znaleźć równowagę. W przeciwnym wypadku zespoły i stewardzi - mając w pamięci poprzednie zdarzenia - zaczną go karać nawet za wzorowe manewry" - pisze Grey.

Nie jesteśmy niedzielnymi kierowcami

Po nieudanym początku sezonu zespół McLarena wysyłał do Pereza krytyczne komunikaty, ale kiedy ich zawodnik skupił na sobie gniew innych kierowców, szefowie dali mu pełne wsparcie. - To jest utalentowany kierowca i będziemy po jego stronie, dopóki rozwija się w McLarenie - powiedział Sam Michael, dyrektor techniczny. - Poza wszystkim Checo jest kierowcą wyścigowym. W Monako wykonywał manewry, jakie robili też ci wszyscy inni kierowcy na jakimś etapie kariery. Wyprzedzanie na szykanie wymyślono dawno temu, jak jeszcze Checo nie było na świecie - dodał.

Co na to sam zainteresowany? Po wyścigu w Bahrajnie tłumaczył, że Button był wobec niego tak samo agresywny. Po GP Monako winę za kraksę zrzucał na Raikkonena. - Kimi nie zostawił mi miejsca, nic nie mogłem zrobić, żeby tego uniknąć. Jeśli ktoś mógł, to tylko on - powiedział. Przed niedzielnym GP Kanady jeszcze raz podkreślił, że nie zamierza zmieniać stylu jazdy. - Możesz się zmieniać, jeśli robisz coś głupiego. W mojej jeździe na torze w Monako nie było niczego głupiego. Próbowałem wyprzedzić Kimiego, ale on zamknął drzwi. Starałem się uniknąć kontaktu, ale nie udało się. Koniec historii. Wyprzedzanie leży w naturze wyścigów i za każdym razem zrobiłbym to samo. Jesteśmy kierowcami wyścigowymi, a nie niedzielnymi kierowcami - podsumował.

Zawodnicy, którzy w GP Kanady zobaczą w lusterku McLarena prowadzonego przez faceta żółtym kasku, mogą być pewni jednego - najbliższe okrążenia nie będą przyjemne.

Więcej o:
  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1

Komentarze (5)
Formuła 1. Checo rozpycha się łokciami
Zaloguj się
  • wesoly_romek_live

    Oceniono 68 razy 44

    Zauważyłem, że Perez to większy kretyn na torze niż Vettel.
    Dobrze, że Ferrari było wstrzemięźliwe z zatrudnieniem go.

  • pierrecruise

    Oceniono 41 razy 23

    Button chyba powoli uświadamia sobie kto mu płaci pensję. Ulubiony miliarder Pereza. I ogólnie to morda w kubeł, bo ten sport bez kasy jaką wkładają ludzie pokroju Pereza daleko nie zajedzie, wystarczy popatrzeć gdzie jeżdżą - Bahrajn, Chiny, Indie, Singapur... Przypadek Bahrajnu najlepszy, mogli nawet jeździć, gdy za płotem ludzie walczyli o odrobinę więcej wolności dla siebie i swoich dzieci...

  • zzzuser

    Oceniono 34 razy 14

    W F1 był już jeden taki, który za nic miał zasady. Co prawda zdobył 3 tytuły mistrzowskie, ale przy okazji zginął na torze. Wyścigi samochodowe to nie jest gra na PS. Agresja na torze jest ważna, ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, co się robi. Trzeba panować nad samochodem. Rozpędzić się i opóźnić hamowanie nie jest wielką sztuką. Takich pseudo-kierowców, jak Perez, należy eliminować z zawodowego sportu.

  • calber

    Oceniono 24 razy 10

    Panie redachtur, Raikkonen zaproponował dać mu w pysk, a pan tu coś o policzkach...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX